51 Stan: Master Set – recenzja

Po wojnie nastała cisza. Względna. Cisza przed kolejną burzą. Wieloletnie walki z nieustępliwymi i wciąż napływającymi posiłkami bezlitosnych maszyn wyczerpały nasze ludzkie zasoby niemal do cna. Ostatnie odkrycie nowego zagrożenia z południa-bezwzględnych i replikujących się bio-droidów doprowadziły nas niemal na skraj bankructwa. Nastały chude lata.

Czytaj dalej

Fallout – recenzja

Przemierzając pustkowia, brodząc po kanałach metra, czy ukrywając się na prywatnych posesjach przed zarazą zombie, nieraz zastanawiałem się, czy to już koniec? Czy świat się naprawdę skończył, czy to brak prądu i komunikacji, dostępu do środków transportu – odciął nas od informacji. Co się stało z Ameryką? 

Czytaj dalej

Ocaleni – recenzja

Statek miał przetrwać podróż. Nie przetrwał. Wpadliśmy w środek huraganu, który pojawił się znikąd i rzucił nas na skały na kilkadziesiąt kilometrów od brzegu. Wody opadły, odsłaniając ostre jak brzytwa podłoże. Prawie 300 uchodźców zostało zamordowanych przez naturę. To jest jej czas zemsty. I mści się za wszystko, z czego ją ograliśmy.

Czytaj dalej

Neuroshima Hex 3.0 – recenzja

Kolejny dzień w korpusie Posterunku, kolejne nudne popołudnie w oczekiwaniu na coś. Coś, co ma się zdarzyć. Pada deszcz, pierwszy raz od miesięcy. Góra dostała cynk od szpiegów Nowego Jorku, że lada dzień Moloch wypuści kolejną falę maszyn, ponoć to coś szczególnego. Brakuje nam żywności i wody. A my siedzimy w oczekiwaniu. Rozkaz to rozkaz. Wszystko zaczęło się od tego, kiedy snajperzy wypatrzyli dziwną maszynę Molocha kroczącą samotnie od terenów Neodżungli, cała była splątana pnączami — poruszała się nadzwyczajnie szybko jak na te zakute puszki. Niedługo po tym jedna z farm w Teksasie została całkowita przejęta przez pnącza Neodżungli. Insekty nigdy się tak daleko nie zapuszczali. Kazali nam to zbadać. Bzzz z zz…

Metro 2033 – recenzja

Stukot ciężkiego mechanizmu zatrzasną za mną mosiężne wrota, pomieszczenie wypełniło się kurzem i mgłą. Upadłem. Nastała cisza, lecz w głowie wciąż słyszałem szalone terkotanie dozymetru. Powróciłem z powierzchni ledwo żywy, oby było warto. To był ciężki dzień. Zemdlałem.

Witaj w schronie

 

Witaj ocalały…

Trafiłeś tu nie bez powodu, przyciągnął Cię zew… jak nas wszystkich. Usiądź i rozgość się… Wiem, zastanawiasz się gdzie jesteś. Spokojnie, czasu na przemyślenia będziesz miał wystarczająco, bo spędzimy ze sobą sporo czasu. Proszę poczęstuj się purée z szczura, ogrzej przy ognisku i czuj się jak u siebie w domu. Twojego jedynego przez najbliższe miesiące. Na zewnątrz szybko nie wyjdziesz, promieniowanie wypali Ci duszę, a zwłoki spopieli. Więc przywyknij do nowego lokum.

Czytaj dalej