Atak Zombie – recenzja

To już nie daleko, to już niedaleko… powtarzam sobie co chwila między przerwami, próbując złapać oddech. Gonią mnie, cały czas ich słyszę, ta ciemność, ich nieludzkie wrzaski  doprowadza mnie do szału. To już niedaleko, to już niedaleko – wiem, że lada moment trafię do siebie, znam tą okolicę. Trzymaj się, musisz zachować rozsądek, aaaa panika mnie ogarnia na myśl co przede mną, ale desperacja pcha do przodu. 


Nie mam już sił, oni są za mną, wiem to. Nie dam rady, aaa nie dam!  Ogarnij się! Ale nie mogę się poddać, muszę dobiec, tam czeka na mnie schronienie. Muszę dotrzeć na farmę, wiem że tam znajdę swoich, znajdę ocalenie! Dam radę!

Okładka gry

Atmosfera

Atak Zombi żeruje na dosyć popularnej i mocno eksploatowanej tematyce apokalipsy Zombie i jeżeli miałbym przyrównać to do któregoś z popkulturowych wzorców to byłoby to niewątpliwie The Walking Dead. Podobnie do bohaterów z serialu – gracze okopują się na jednej z wybranych lokacji takich jak szkoła, kościół, farma oraz fabryka i poprzez produkcję żywności, budowanie barykad, czy wypady do miasta po zasoby – starają się przetrwać dzień za dniem. Atak Zombie zdecydowanie stawia na zarządzanie własnym obozem niż masową eliminację Zombie, ci są jedynie tłem dla tematu przewodniego – czyli przetrwania kolonii.

Rozłożenie plansz gry w pełnej okazałości

To co jest bardzo specyficzne dla gry, to niewątpliwie dość posępny i poważny klimat, który przez bardzo szarobure ilustracje lokacji, rozświetlone gdzieniegdzie skąpą paletą świateł – nadaje produkcji niewątpliwego klimatu. Poza karykaturalną okładką – cała otoczka gry jest bardzo poważna i stonowana. Mechanika oraz wysoki poziom trudności podkreślają klimat survivalu, pomimo iż jest to gra z rodzaju euro. Zaryzykuje stwierdzenie, że jest to jedna produkcji w tej tematyce, która poważniej niż inne – podchodzi do tematu serwując graczom dość klaustrofobiczne uczucie ciągłej walki na granicy o zasoby i próbę utrzymania schronienia.

Plansza kościoła

Design

Jedna z rzeczy, która przykuła moją uwagę do gry jest jej wykonanie. Atak Zombie pomimo iż odstrasza groteskową ilustracją Zombiaka na okładce i przynależy do gatunku gier euro – zawiera niesamowity klimat, który wylewa się z gry garściami. To wszystko zasługa świetnych ilustracji oraz otoczki graficznej, która spaja całość w bardzo spójny i mroczny styl. 

Przykładowe karty wydarzeń z napotkanymi lokacjami

Jakość komponentów stoi na przyzwoitym poziomie – plansze są twarde i solidne. Z kartami sprawa jest dwojaka, bo to zależy od wersji druku. W pierwszej edycji wszystkie karty miały pełen zadruk, natomiast w drugiej edycji pojawiły się bardzo brzydkie szare ramki, które psują ich odbiór. Wydawnictwo zapytane przeze mnie dlaczego podjęto taką decyzję – odpowiedziało, że było to podyktowane feedbackiem iż ponoć karty się brudzą. Osobiście nieco znam się na temacie i wiem, że takie praktyki stosuje się by obniżyć koszta produkcji kart i myślę, że był to główny i jedyny powód w dodruku.

Plansza fabryki

Mogę przyczepić się jedynie do śmiesznych żetonów zombie oraz bardzo pospolitych mepli ocalałych, ale za taką cenę gry – jest to tylko moje malkontenctwo.

Mechanika

Głównym założeniem gry jest przetrwać wszystkie 15 dni, zaś ten spośród ocalałych któremu się to uda i będzie posiadał największą siłę swojej posady – wygrywa rozgrywkę. Na samym początku ocalali trafiają na jedną z wybranych lokacji wraz z jednym pionkiem osadnika oraz ograniczoną pulą punktów, którą mogą skonsumować na przygotowanie się w postaci wykupienia sobie konkretnych materiałów lub ocalałych.

Karta pomocy z pierwszej edycji gry. W drugiej została zmodyfikowana i zawiera rundę dnia i nocy na jednej stronie.

Gra podzielona jest na 15 rund (okresów/dni), które składają się na faza dnia oraz nocy. W fazie dnia rozpatrywane są kolejno 3 kroki: pobudka, w której aktywny gracz dobiera karty wydarzeń i zagrywa wybraną; planowanie w której każdy z graczy kolejno rozstawia swoich ocalałych na konkretne miejsca przydzielając ich do dedykowanych akcji; oraz krok wykonywania rozkazów, gdzie każdy gracz kolejno aktywuje pojedynczo wcześniej zaplanowane akcje.

Dość mało przyjemna i funkcjonalna kość 4 ścienna

Kiedy minie tura dnia, następuje tura nocy w której najpierw kością determinuje się siłę zagrożenia, gdzie każdy gracz dokłada ilość zombie do swojej osady (zmodyfikowaną od tego ile hałasu generuje) oraz kolejno rozpatruje się efekt ataku zombie na osadę.

Co pięć rund następuje specjalna tura Ataku Hordy, w której nie rozpatruje się fazy dnia, lecz każdy gracz przygotowuje się – rozstawiając ocalałych na barykadach, a następnie weryfikuje się, czy Zombie przedarły się przez barykadę. Różnica Ataku Hordy w stosunku do fazy nocy jest taka, że tutaj Zombie starają się przedostać za wszelką cenę – niszcząc umocnienia.

Tor piętnastu rund, w których co piątą następuje atak Hordy.

Karty wydarzeń zagrywane są na początku tury dnia, determinowane przez pierwszego gracza. Jest to element mechaniki gry, który mocno urozmaica jej przebieg – poprzez wprowadzanie głównie negatywnych efektów, które mogą dotyczyć wszystkich, bądź konkretnego gracza, w ten sposób można również odkryć nową lokację z której uzyskamy zasoby. 

Podczas fazy wydarzeń mogą wypaść karty nowych lokacji, które można odwiedzić i pobrać zasoby podczas akcji zwiadu.

Podczas kroku planowania i kolejno rozpatrywania akcji, gracz może przydzielić jednego z swoich ocalałych do konkretnych zadań, są to kolejno: warsztat, gdzie następuje produkcja beczek do obrony; laboratorium gdzie wytwarza się broń lub paliwo; ogród gdzie hoduje się żywność; kuchnia do mnożenia dostępnej żywność; izolatka do której wycofuje się rannych ocalałych; brama gdzie można postawić strażnika by nikt nam nie wykradł zasobów oraz samochód, którym możemy wysłać ocalałych by zdobyli zasoby z miasta lub zwiad, z którego zdobędziemy nowego ocalałego lub kartę sprzętu. 

Przykładowe karty ekwipunku jakie można znaleźć podczas akcji Zwiadu.

Nie zawsze będziemy w stanie wyżywić ocalałych przez zwykłą produkcję, a to wymusi na nas posiadanie paliwa by wysłać ocalałych do miasta by znaleźli nowe, ale to sprowadza ryzyko że zostaniemy zaatakowani przez innych graczy, bądź do osady przyciągnie za nami nowa fala zombie. Nie wolno być zbyt chciwym, bo im częściej chodzimy do miasta, tym więcej zombie się tam pojawia, co wpływa na ilość zasobów jakie możemy ze sobą zabrać.

Plansza miasta, w której znajdują się cztery lokacje (środek, tor aktywności zombie (po prawej) oraz tor rund (dół).

Istotnym elementem jest zdobywanie ocalałych oraz zasobów ekwipunku, które w znaczny sposób pomogą nam uporać się z problemami, bądź wręcz wywrzeć presje na innych rywalach i popsuć im niekiedy plany. Karty ekwipunku dają sporo ciekawych możliwości, od dodatkowych zasobów, ochrony przed wydarzeniami, pozbywanie się zombie po zakładanie zasadzek na graczy.

Znaczniki zasobów wyglądają biednie, ale dobrze wpasowują się w styl gry.

W grze jest cztery rodzaje zasobów – żywność, która jest kluczowa do wyżywienia ocalałych; medykamenty które pozwolą leczyć rannych; broń którą możemy rozstawić na wieżach i barykadach oraz paliwo które jest wymagane do eksploracji miasta. Zaś każde z tych zasobów w połączeniu z beczkami na barykadach może być wykorzystane do zastawiania pułapek na zombie, każda kombinacja daje odmienne efekty, więc trzeba dobrze planować. Zgrabne zarządzanie zasobami i optymalizacja ruchów jest kluczowe.

Plansza farmy

 

Problemy

Atak Zombie ma bardzo duży problem z regrywalnością, czego przyczyną jest bardzo powtarzalna rozgrywka. Jest to odczuwalne dosadnie w pierwszych 5 rundach, gdzie gracze zaczynają z bardzo skromnymi zasobami, przez co proces zdobywania kolejnych ocalałych jest żmudny, bo z każdego dnia na dzień trzeba ponosić wysokie koszty, a zasoby zdobywa się bardzo powoli. Wynikiem tego – pierwszych pięć rund będzie zawsze bardzo schematycznych i nie da się tego obejść. Jeżeli zrobimy wbrew logice to pozostaniemy w tyle.

Produkcja beczek służy do umacniania murów osady.

Gra jest bezwzględna i pozostawia bardzo mało marginesu na błąd, jeżeli popełnimy go kilka razy (szczególnie na początku gry), to będzie się mścił on do końca gry i ciężko będzie nie tyle dogonić rywali, co w ogóle przetrwać. 

Kolejno w standardowej rozgrywce gra dopuszcza używanie modułów z negatywną interakcją jak możliwość atakowanie wrogich obozów, czy podkradania zasobów – a jest to jeden z lepszych aspektów gry, urozmaicający jej przebieg. Niestety w wyniku problemu – wiecznych niedoborów – strata nieraz jednego zasobu jest bardzo krzywdząca. Poświęcanie akcji na to by wysłać zabójcę do wrogiej kolonii lub trzymanie go na straży – nie jest opłacalny. W praktyce – rzadko kto korzystał z tego urozmaicenia.

Pośród kart sprzętu znajdziemy karty pułapek, które można użyć przeciwko innemu graczowi.

Czas rozgrywki – jest zdecydowanie zbyt długi w stosunku do tego co gra oferuje, kolejne rundy są bardzo powtarzające, co sprzyja uczuciu ciągnącej się rozgrywki, która potrafi trwać nawet dłużej niż 2 godzinach przy 4 graczach.

Na sam koniec takie malkontenctwo – dziwnym zabiegiem jest mechanika hordy w mieście. Im częściej do niego zaglądamy, tym więcej pojawia się zombie i więcej zasobów możemy ze sobą zabrać. Jest to zrozumiałe z punktu mechaniki, lecz bardzo dziwne z punktu klimatu i rozgrywki.

Meple ocalałych można rozstawiać na różnych dostępnych polach planszy.

Werdykt

Atak Zombie wyróżnia się na tle konkurencji bardzo dobrze zakrojonym tematem, który świetnie komponuje się z mechaniką podkreślając jej surviwalowy kierunek. Jest to jedna z niewielu gier euro, w której temat jest tak odczuwalny i jedna z niewielu gier o tematyce Zombie, która traktuje temat na poważnie. Pomimo iż jest to euro zapomina się o tym, że chodzi o zdobycie jak największej ilości punktów. Gra jest wymagająca i aspekt przeżycia do końca gry bardziej angażuje niż samo klepanie punktów i uważam to za ogromny plus.

Plansza szkoły

Gra bardzo dobrze skaluje się niezależnie od ilości graczy, jednak przy pełnym składzie wkrada się uczucie dłużenia się gry, powodem tego jest powtarzalna rozgrywka szczególnie w pierwszych runach. Niestety gra cierpi na małą regrywalność, zaś stosunek czasu potrzebnego do gry do tego co ona oferuje nie jest korzystny.

Atak Zombie jest grą trochę niedocenioną, a szkoda bo to jedna z lepszych gier o tematyce Zombie, która bierze temat na poważnie – nie faszerując gracza toną plastiku do eliminacji. Jako gra euro zaskakuje podejściem do tematu, ale nic nie odkrywa nowego w tym segmencie. To prosty worker placement. Grę bardzo polecam, ale z adnotacją, że sprawdzi się ona jako dopełnienie raz na jakiś, dawkowana sporadycznie – by uniknąć szybkiego znużenia formułą. 

 

Nie wiem, czy dam radę już dłużej. Dotarłem, przeżyłem, ale te fale szwędaczy się nie kończą, noc w noc przychodzi ich coraz więcej, moja psychika siada. Kończą się nam zasoby, a oni każdej nocy przedzierają się coraz bardziej. Nie wiem, co jest gorsze – te fale nieludzkich istot czy ta rutyna, która każdego dnia wydziera ze mnie resztki mojej świadomości. Ale brnę w to dalej… ta walka zaczyna mi się nawet podobać.

Plusy
+ Bardzo klimatyczna oprawa
+ Mechanika dobrze odwzorowująca klimat
+ Angażująca rozgrywka
+ Mocno odczuwalne poczucie survivalu
+ Spójna oprawa graficzna
+ Świetne ilustracje
+ Niska cena

Minusy
Powtarzalna rozgrywka
Zbyt ciasna „krótka kołderka”
Potrafi się dłużyć
Efekt kuli śnieżnej
Niska regrywalność


Klimat The Walking Dead, Noc żywych trupów
Rodzaj  Rywalizacyjna
Mechanika  Worker placement
Liczba graczy   2-4
Czas gry  120-180 min
Wiek  12+
Info   Board Game Geek