Lost Aurora: Project Athena – recenzja

Cała nasza nadzieja na ocalenia odpłynęła wraz z ostatnią Aurorą. Nie udało nam się dotrzeć na czas. Niestety obawiam się, że jedynie co nam w obecnej sytuacji pozostało to zmierzenie się oko w oko z naszym największym Nemesis – Atheną.
Zwiadowcy donoszą, że aktywność Atheny ostatnimi czasy mocno osłabła. Nie wiem, co jest bezpośrednią przyczyną, ale jest to nasza jedyna szansa by przedrzeć się na południe przez zmilitaryzowany region systemów obrony.

Design okładki jest również nie atrakcyjny co tej z podstawki, całe szczęście wszystkie komponenty mieszczą się w podstawowym pudełku, więc to można wyrzucić!

Atmosfera

Klimatyczna katastrofa, która zdziesiątkowała ludność nie była jedynym powodem, który doprowadził do apokalipsy. Preludium całego kataklizmu był błąd człowieka wynikający z jego pychy i chciwości. Zachodnie mocarstwa stworzyły pierwszą w pełni zautomatyzowaną Sztuczną Inteligencję, która miała służyć ludzkości jako naturalna bariera przed zagrożeniami militarnymi, biologicznymi oraz pochodzenia pozaziemskiego. Projekt nosił nazwę “Athena” i był zautomatyzowaną matrycą, zdolną do samodzielnego myślenia oraz podejmowania decyzji. Jednak twór przechytrzył samych twórców i po latach samoświadomość ucząc się czym właściwie się stała – zbuntowała się przeciwko ludzkości, czego konsekwencją stał się zmasowany i idealnie wyliczony atak nuklearny na największe ośrodki ludności na całym świecie. Tak liczne rozszczepienia atomu doprowadziły do destabilizacji atmosfery, których konsekwencją było globalne zlodowacenie.

Nowa talia zagrożenia – jednostek bojowych Atheny. Są znacznie potężniejsi od podstawowego zagrożenia, a przy tym każdorazowo podnoszą nasz poziom zaalarmowania.


Athena w poszukiwaniu kolejnych źródeł energii wypuściła chmarę dronów, które zamierzały kolejne ludzkie ośrodki, dobijając już i tak zdziesiątkowaną populację ludzi. Ostatnia Aurora, która miała być Arką Ocalenia – odpłynęła bez was, a jedyną drogą ku zbawieniu w kierunku równika jest przedostanie się przez zmilitaryzowane ośrodki terytorium Atheny. Nie będzie to zadanie łatwe, a pośpiech nie jest tu wskazany.

Design

Project Athena wprowadza do podstawowej gry nowy scenariusz (Gamma), wraz z którym dochodzi nowa plansza, nowe zagrożenia oraz przedmioty. Jednak największą zmianą w stosunku do wersji Alfa oraz Beta jest zmiana podejścia do strategii. W podstawowym scenariuszu naszym celem był wyścig do Aurory i to było główną osią punktacyjną w grze. 

Nowa plansza jest bogatsza w znacznie większą ilość tras, skrótów i objazdów – ale niestety jej wykonanie mocno trąci estetyką i czytelnością.

Tym razem terytorium Atheny to baza militarna naszpikowana przeróżnymi zabezpieczeniami, różnymi drogami oraz odnogami, gdzie można zdobyć zasoby. Dlatego w przypadku tego scenariusza sam wyścig nie ma tak dużego wpływu na grę, a bardziej metodyczna i przemyślana trasa, ponieważ dochodzi tutaj kilka nowych sposobów na punktację.

Bazę Atheny strzegą drony, które będa pojawiać się w trakcie gry na osi eksploracji w formie wrogów – one jak wraz z naszymi działaniami będą definiować poziom alarmu. Jest to nowa mechanika, która ma największy wpływ na punktację w grze. Im bardziej zuchwałej będziemy przejeżdżać przez terytorium Atheny, tym większy alarm wzbudzimy, a to odbije się nie tylko na punktacji, ale też sprawi że o wiele ciężej będzie nam przedostać się przez trasę, bo Systemy Atheny będą do nas nieustannie strzelać. Na trasie bowiem porozstawiane są Wieżyczki, które zadają tym więcej obrażeń w zależności jak bardzo podnieśliśmy poziom alarmu. Można je niszczyć, za co zdobywa się dodatkowe punkty. 

Nowy rodzaj lokacji wzbogaconej o uzbrojone wieżyczki, którymi możemy dokonać ataku w fazie eksploracji.

Dlatego większe znaczenie ma tutaj dobrze obrana droga niżeli pędzenie do przodu. Ułatwi nam to całkiem nowa konstrukcja mapy, która posiada o wiele więcej odnóg, skrótów czy objazdów, gdzie również można zahaczyć o pola, które dają jakieś bonusy. Mapa jest o wiele bardziej ciekawsza niż te z podstawki, bo daje więcej możliwości. Wraz z dodatkiem dochodzi również całkiem nowe talie zagrożeń, nowych części do konwoju, ocalonych oraz przedmiotów. Wiele z tych przedmiotów wymaga do użycia nowy rodzaj zasobu “Nuclear Battery”, który spełnia uniwersalną funkcję min. jako nowy rodzaj amunicji, zasób którym można “karmić” nowy rodzaj ocalałych – Androidy oraz potrzebny jest do aktywacji pewnych umiejętności konwoju.

Nowy rodzaj ocalałych – androidy, którzy do odświeżenia lub dodatkowej aktywacji wymagają nowego rodzaju zasobu – Nuklearnej Baterii.

Wśród nowych lokacji dochodzi również nowy typ “Uzbrojone lokacje”, które pozwolą na wykonanie ataku na wrogów lub innych graczy już w fazie eksploracji. Atak taki rozpatrywany jest na standardowych zasadach, jednak jeżeli wypadnie ikona zaciętej broni – wieżyczka taka przestaje być sprawna.

Cały temat dodatku skupia większy nacisk na aspekcie walki niżeli wyścigu, dlatego nowy rodzaj przeciwników wyrządza więcej szkód, ale też i gracze otrzymują większe możliwości ataku – czy to atakowanie nowym rodzajem broni, czy zdobywając nowe rodzaje pojazdów i przyczep, które są bardziej militarne, a co za tym idzie i potężniejsze od tych z podstawki. 

Nowy rodzaj wydarzenia, który pojawia się w tali eksploracji to drony zwiadowcze, które powodują automatycznie podniesienie stanu alarmu dla każdego gracza.

Problemy

Zdecydowanie największym problemem dodatku jest jej mapa, która od strony UI i UX została fatalnie zaprojektowana. Widać wyraźnie, że za ten aspekt odpowiadała ta sama osoba, którą wzgardziłem za design ikonek i interfaceu, ponieważ czuć tu jakikolwiek brak doświadczenia i wyczucia w tej materii. Mapa jest niesamowicie nieczytelna. Nie rozumiem powodu, dlaczego designer zdecydował nałożyć na mapę dodatkową toporną siatkę, która nie tyle utrudnia czytelność, co sprawia, że ciężko zorientować się którędy prowadzi droga, i gdzie leżą kolejne posterunki. Mapa jest tak niechlujnie zrobiona, że niemal każdy z kim grałem od razu zwracał na to uwagę. Dużym minusem jest to, że nowe zagrożenia i talie muszą być wykorzystywane wyłącznie z wersją Gamma mapy, ponieważ ze względu na nowe mechaniki nie będą działać na stronie Alfa i Beta.

Na mapie można odnaleźć wiele nowych punktów, w których zdobyć można zasoby, ale kosztem ekspozycji na systemy obronne Atheny.

Kolejny problem jaki mam z dodatkiem już zahacza bardziej o osobiste preferencje, jednak wydaje mi się, że ma on mniej zarysowany klimat niż podstawka. Motyw sztucznej inteligencji i jej popleczników wydaje się fajny, jednak koncept art nowych przeciwników, pojazdów czy sojuszników sprawia że zatraca mi to trochę aspekt post-apo, a robi się zbyt science fiction. Nie pasuje mi to do głównego założenia gry. 

Nowe pojazdy, przyczepy i urządzenia wprowadzają kilka nowych mechanik, których aktywacja wymaga nowego rodzaju zasobu.

Portal Games wykorzystał motyw “Atheny” by przemianować to na “Przebudzenie Molocha” i sprytnie nawiązał tym samym do podobnej koncepcji “Agresywnej Sztucznej Inteligencji”, która pojawia się w świecie Neuroshimy. Jest to oczywiście dopisane i bardzo mi się ten aspekt nie spodobał, ponieważ skoro już poczynił takie kroki, mógł zadbać o to by ilustracje bardziej przypominały maszyny jakie znamy z uniwersum Neuroshimy. Niestety jest to niskich lotów chwyt, za który muszę wydawnictwo skrytykować. Bo jeżeli już podjęli się adaptacji gry do świata Neuroshimy – to powinni zadbać o to by była w pełni spójna z nim. Również cała otoczka fabularna dodatku została przepisana na potrzeby Neuroshimy i jest mniej ciekawa niż ta z oryginalnej “Atheny”. Moje czepialstwo które nie wpływa na przyjemność z gry, ale osobiście bardzo nie lubię tego rodzaju fuszerki.

Na koniec szkoda, że nowy rodzaj zasobu “Nuclear Battery” występuje wyłącznie w wersji kartonowych znaczników, tym samym nie pasują ani do podstawowych drewnianych mepli, ani tym bardziej plastikowych zamienników.

 

Werdykt

Cechą szczególną kolejnych wersji map jest to, że każda kolejna jest bardziej złożona mechanicznie, więc finalnie może się okazać iż po n-grach gracz nie będzie chciał wracać do poprzednich, pozostając wyłącznie przy obecnym dodatku. 

Project Athena aka Przebudzenie Molocha jest ciekawym dodatkiem za relatywnie niskie pieniądze, który warto nabyć, a nawet trzeba – bo gra z nim nabiera większego uroku. Jednak polecę go wyłącznie osobom, którym podstawka przypadła do gustu i poszukują oni większego urozmaicenia gry chcąc zwiększyć jej regrywalność. Jeżeli kogoś podstawowa wersja nie przekonała – dodatek na pewno tego nie uczyni, bo wprowadzone zmiany nie odmienią wrażeń z gry.

 

Nie wiem co pokaże przyszłość… Athena niemalże doszczętnie zdziesiątkowała naszych ludzi. Ledwo żywi przetrwaliśmy, została nas garstka ale wciąż płonie w nas wewnętrzny ogień walki i chęci przetrwania, czego widocznie zabrakło naszym rywalom. Nowy porządek świata nie zna litości. Półżywi dotarliśmy do granic terytorium Atheny, straciliśmy dużo przydatnych ludzi – ale przetrwaliśmy! Teraz pozostaje nam wciąż trwać i przeć na przód. Bo jedynie co nam pozostało to wiara, że równik jest naszym ocaleniem!

Plusy
+ Świetny stosunek ceny do jakości
+ Urozmaicona mechanika
+ Spójna tematycznie
+ Większy poziom wyzwania

Minusy
Nieczytelna mapa
Mniej odczuwalny klimat
Nie można mieszać z innymi mapami


Klimat Snowpiercer, Mad Max: Fury Road
Rodzaj  Rywalizacyjna
Mechanika  Zarządzanie talią kart, Poruszanie się po planszy, Worker placement
Liczba graczy   1-4
Czas gry  90-120 min
Wiek  14+
Info   Board Game Geek