51 Stan: Ultimate Edition – recenzja

Obiecali mi oazę, bastion dla ludzkości. Obiecali mi 51 Stan – miejsce, gdzie człowiek odzyska swoje człowieczeństwo. A tym czasem budzę się kolejny raz w tym samym miejscu, charując niczym niewolnik, wśród tych samych ludzi.. chodź nie – tych jest coraz mniej. Ludzie padają jak muchy od niewolniczej pracy.


Nie każdy przetrwa tą rutynę. Tułaczka w kotłowni jest niewdzięczna – brud, smród i pot, tak wygląda walka o ocalenie, nie tego oczekiwałem! Ale powinienem być wdzięczny. Mogłem zgnić na pustkowiach- zgnieciony przez maszyny Molocha, lub stać się legowiskiem larw dla Neodżungli, a tak oto tu jestem! W 51 Stanie! Ostatecznym bastionie cywilizacji ludzkiej. Żywy!

Atmosfera

51 Stan umiejscowiony jest w uniwersum Neuroshima, w świecie, w którym twór sztucznej inteligencji stworzony przez ludzi zbuntował się przeciwko nim, doprowadzając do anihilacji niemalże całkowicie gatunku ludzkiego. Samoreprodukująca się automa, która później została mianowana Molochem – obróciła wszystkie systemy obronne ludzi przeciwko nim rozpoczynając wojnę nuklearną. Nielicznym ocalałym udało się przeżyć na terenie Stanów Zjednoczonych i chcąc przeżyć próbują odtworzyć ostatni bastion ludzkości – tytułowy 51 Stan. Gracze wcielają się w przywódców swoich grup, starając się pozyskiwać informacje o nowych regionach, wcielając nowe miejsca do swojego stanu, bądź grabiąc tych, którzy okażą słabość.

Mechanika

51 Stan
51 Stan jest tzw. table buildierem, w którym gracze poprzez dociąg (tzw. draft) kart będą zdobywać i wykorzystywać pozyskane karty na trzy różne sposoby. Dołączać nowo nabyte lokacje budując je we własnym stanie, podpisując z nimi umowy, bądź je grabiąc, by zyskać cenne surowce. Całe clue mechaniki skupia się na tym, by stworzyć tak sprawnie działający silnik ekonomiczny, który pozwoli na produkcję cennych surowców, a te posłużą do zdobywania nowych cennych lokacji, bądź wykonywania specjalnych akcji w celu zdobycia odpowiedniej punktacji.

Mechanikę gry bliżej rozpisałem w dedykowanej grze recenzji, podobnie jak wszystkim poniższym dodatkom towarzyszą wcześniej stworzone artykuły, do których przeczytania ochoczo zapraszam jeżeli, chcielibyście się zapoznać bliżej z każdym z rozszerzeń. Poniżej skupie się na ogólnym opisaniu dodatków oraz tym, co one wnoszą do gry na tle jej całości w zbiorczym wydaniu jakim jest Ultimate Edition.

 

Rozszerzenie „Zima”

Rozszerzenie “Zima” pierwotnie było dodatkiem do pierwszej edycji gry 51 Stan, skupiającym się bardziej na rozbudowie i ekonomii, niż na walce między graczami. Dodatek został wcielony na poczet edycji “Master Set” już wyłącznie w formie dodatkowych 50 kart, nie wprowadzając żadnych nowych zmian do mechaniki, ponieważ te zostały zaadaptowane do ogólnych zasad Master Set. 

Rozszerzenie Zima nie zmienia zasad gry w żaden sposób, ale dzięki innej proporcji akcji na kartach zmienia nieco charakter gry na bardziej ekonomiczny, pozwalając skupić się na rozbudowie własnego stanu oraz wyciągnąć nieco więcej z własnego silniczka. Znajduje się tu sporo kart podwajających produkcję, dostarczających łatwiej żetonów kontraktów, czy podnoszących wartości obrony dla stanu. Dodatek skupia się bardziej na dyplomatycznym i ekonomicznym aspekcie rozgrywki. Dodatek świetnie nadaje się jako uzupełnienie nauki podstawowej gry.

 

Rozszerzenie „Nowa Era”
Rozszerzenie “Nowa Era” podobnie jak “Zima” było pierwotnie dodatkiem do pierwszej edycji gry, a raczej czymś na wzór wersji 1.5, ponieważ stanowiło samodzielną grę. Nowa Era wniosła do gry przede wszystkim interakcję między graczami w formie plądrowania, ale również możliwość podpisywania umów. Również jak powyższy dodatek, zasady tego rozszerzenia zostały wcielone do podstawowej gry Master Set, a 50 nowych kart dostarczyło przede wszystkim więcej akcji pozwalających zdobyć kontrakty walki, obrony itp.


Cały motyw dodatku Nowa Era modyfikuje nieco grę w stronę agresywnego konfliktu, podsuwa więcej możliwości zdobywania żetonów pozwalających na grabienie i atakowanie przeciwników, ale również własnych kart. Nie zajdziecie tu, żadnych nowych mechanik, nic ponad to co znajduje się w podstawowym decku kart, tylko po prostu więcej lub w innej proporcji. Rozgrywka angażuje do większej negatywnej interakcji między graczami.

 

Rozszerzenie „Zgliszcza”
“Zgliszcza” jest to pierwsze rozszerzenie, które wprowadza faktyczne nową mechanikę, a mowa tutaj o tytułowych ruinach, czyli możliwości wchodzenia w interakcję z już odrzuconymi kartami i zutylizowanie ich ponownie, ale to, co jest ciekawe to, że dotyczy to wyłącznie kart przeciwnika. Cały motyw przewodni dodatku to przeczesywanie ruin i ma to też dosyć fajne przełożenie nie tylko w samej mechanice, ale przede wszystkim klimacie płynącym z ilustracji.


Niestety jest to jeden z najsłabszych dodatków do 51 Stanu, który rozminął się z swoim potencjałem. Mechanika grzebania w czyimś decku kart fajnie brzmi na papierze, w praktyce się nie sprawdza i żadko kiedy ma to znaczenie przy budowaniu własnego tablou, a to dlatego że dobierana karta jest zawsze kartą wierzchnią. Więc nawet jeżeli upatrzyliśmy sobie coś fajnego, co przeciwnik odrzucił, może okazać się, że jest to już przywalone ogromną ilością gruzu i ciężko się do tego dokopać. Zatem ta interakcja między graczami jest trochę szczątkowa i finalnie, nie zmienia to zbytnio odbioru z gry, ale jest za to znacznie więcej możliwości wystawiania ruin i wykorzystywania ich na potrzeby przebudowy, co jest ciekawym – innym podejściem do zdobywania punktacji.

 

Rozszerzenie „Sojusze”
“Sojusze” to drugie rozszerzenie do gry 51 Stan i pierwsze, które jest całkowitą nowością w serii, ponieważ powyżej omawiane dodatki były zrecyklingowanymi dodatkami z pierwszej edycji gry. Rozszerzenie wprowadza nową mechanikę, trzech stron, z którymi można wejść w porozumienie i czerpać korzyści ich ofert (wykorzystując do tego nowy rodzaj żetonów kontraktów). Każda z tych stron oferuje nieco inne możliwości, Iron Gang to głównie ofensywa, Uranopolis skupia się na defensywie i ekonomii, a Sharrash oferuje sporo akcji pozwalających na handel/zamianę surowców oraz różnych ciekawych form interakcji między graczami.


Motyw rozszerzenia to umiejętność balansowania między stronami, co daje bardzo duże pole do popisu i jest to jeden z dodatków, w których można wykręcić naprawdę solidne kombosy punktacyjne. Jeżeli ktoś lubi większa złożoność rozgrywki i sporo możliwości punkcyjnych, to rozszerzenie zdecydowanie przypadnie mu do gustu. W mojej ocenie jest to jedno z najlepszych dodatków do gry, bo wyciska z gry podstawowej znacznie bardziej złożoną rozgrywkę, nie zmieniając jej założeń.

 

Rozszerzenie „Moloch”
Moloch to pierwsze rozszerzenie, w którym twórcy zaczęli bawić się formą gry – wproadzając nową mechanikę semi-kooperacji. Pośród 50 kart jakie dodatek wprowadza, 23 to karty tytułowego Molocha, czyli maszyn, które atakują stany graczy. Celem graczy jest podjęcie współpracy, by te maszyny zniszczyć. Można wykonać to na dwa sposoby. Pierwszy to frontalny atak, za który zdobywa się punkty, zaś maszyny molocha trafiają z powrotem do obiegu (co fajnie oddaje motyw replikowania się sztucznej inteligencji). Drugi sposób to hakowanie całej serii maszyn, co pozwala na dołączenie karty takiej maszyny do swojego stanu. Tak hakowane karty są potężniejsze niż standardowe, a ponadto eliminują z obiegu konkretną maszynę. Niestety trzeba pilnować się z ich ilością, bo gracz na prowadzeniu z ich największą ilością w stanie – otrzyma sporo punktów ujemnych na koniec gry.

Moloch wprowadza ogrom interakcji między graczami, zmuszając do współpracy, ale czasami stawiając dylematy – czy może jednak pozwolić na atak, który bardziej zaboli rywala niż nas samych? Sprawdza się to znakomicie. Rozszerzenie świetnie oddaje klimat przetrwania, ponieważ nieustannie pojawiające się maszyny zmuszają do bardzo skrupulatnego kombinowania jak unikać bądź minimalizować straty. To zaś świetnie niweluje jeden z wad gry podstawowej, czyli efekt kuli śnieżnej. Poziom interakcji między graczami zaczyna mieć faktyczny sens i przedewszystkim “Moloch” dodaje sporo klimatu do rozgrywki.

 

Rozszerzenie „Ziemia Niczyja”
Kontynuując ideę w poprzednim dodatku, “Ziemia Niczyja” jest kolejnym przykładem jak wiele można wycisnąć z tej formuły – wyłącznie zmieniając nieco podejście do mechaniki. Tym razem w ręce graczy zostaje dołączona prawdziwa rywalizacja i negatywna interakcja w postaci mechaniki “Area control”. Pośród 50 nowych kart, dziewięć z nich stanowią mapę, regiony, o które gracze będą walczyć, by budować, przejmować i grabić posterunki. Każdy z nich można ulepszać do trzech poziomów, by następnie aktywować i zbierać kombinację punktacji za posiadane regiony.


Jest to pierwsze rozszerzenie, które w tak znaczący sposób promuje bezpośrednią negatywną interakcję między graczami, zmuszając ich do rywalizacji. Do walk dochodzić będzie często, ponieważ główny motyw dodatku opiera się o punktacje pochodzącą z posterunków, a te wiadomo nie można pozwolić by wpadły w ręce przeciwnika. Jeżeli uwielbiacie grę czysto rywalizacyjną, ten może skłonić was do zmiany podejścia do gry.

 

Tryb solo oraz Tryb „Borgo”
Wersja “Ultimate Edition” zawiera dwa moduły dla jednego gracza, pierwszy który był dołączony już do wersji “Master Set” oraz drugi “Borgo”, który stanowi rozbudowaną wersje tego modułu jednocześnie spełniając rolę “wirtualnego gracza”, którego można dodać do rozgrywek w kilka osób, aczkolwiek tego całkowicie nie polecam, bo tylko wydłuża i komplikuje zbędnie rozgrywkę.

Podstawowy tryb dla jednego gracza to coś na wzór pasjansa na czas, w którym ścigamy się z prostym i dosyć przewidywalnym skryptem zachowań automy, by osiągnąć pewien pułap punktów. Na potrzeby poznawania gry może sprawdzić się na początek to całkiem nieźle, ale bardzo szybko dostrzeżemy pewne schematy i walka w tym trybie stanie się mocno przewidywalna. Ponadto tryb ten nie działa z dodatkami takimi jak “Moloch” czy “Ziemia Niczyja. Moduł pozwala na zagranie przeciwko konkretnej frakcji, co nieco modyfikuje zasady zachowania wroga, ale jest to chwilowe urozmaicenie rozgryki.

By wyjść na przeciw temu problemowi, został dodany nowy tryb automy “Borgo”, który zawiera znacznie rozbudowany skrypt nieprzewidywalnych zachowań i lepiej symuluje ruchy dodatkowego gracza, przy czym jest znacznie bardziej wymagający. Tryb „Borgo” został zaprojektowany z myślą, o każdym obecnym dodatku. Obydwa tryby solo są dosyć ciekawe, ale w żaden sposób nie rekompensują gry z prawdziwym przeciwnikiem. Jeżeli, ktoś lubi grać solo – moduł „Borgo” przypadnie mu do gustu, ale zachęcam do gry z prawdziwym przeciwnikiem, bo wtedy gra nabiera kolorytu.

Test pozytywny

Zbiorcza instrukcja
Wraz z grą została dołączona zbiorcza instrukcja zawierająca nie tylko poprawione zasady gry podstawowej, ale również wszystkich dodatków, w tym trybu solo oraz nowego modułu “Wirtualnego przeciwnika”. Ponadto rozpisane są tutaj wszystkie dodatki promocyjne, wątpliwe karty i cała zawartość dodatkowa. Fajnie mieć to wszystko w jednym miejscu.

Zbiorcze wydanie
51 Stan jest grą już mająca swoje lata, która dorobiła się łącznie sześciu rozszerzeń i coraz bardziej zaczęło doskwierać brak zbiorczego wydania z dedykowanym insertem. Teraz dzięki Ultimate Edition można mieć to wszystko ładnie poukładane i posegregowane w jednym pudle, za cenę niższą niż gdybyśmy chcieli kupić Master Set z wszystkimi dodatkami, na które składa się łącznie 400 kart!

Modularny insert
Insert został bardzo fajnie zaprojektowany, są tutaj miejsca dedykowane na każdy dodatek, frakcje i przegrody na dodatkowe żetony. Najlepsze jednak jest modularny pojemnik na zasoby z wieczkiem, które bardzo przyspiesza setup gry jak i samą jej organizacje w jej trakcie. Pomyślano tu nawet o specjalnych pojemnikach na organizacje decku kart w trakcie gry. Insert zaprojektowano z myślą o kartach w koszulkach.

Test negatywny

Nie taki Ultimate
To, co dla mnie osobiście jest niezaprzeczalnie największą wadą wydania Ultimate Edition, na którym nie będę szczędził słów krytyki to, że to nie jest Ultimate Edition, które było reklamowane jako zbiór wszystkiego, co powstało do gry. Brakuje tutaj kilkunastu kart promocyjnych, pięciu mini dodatków i co najważniejsze 5 dodatkowych frakcji. To wszystko i więcej jest zawartością ekskluzywną dla wersji kampanii z Gamefound, czego wersja sklepowa nie posiada. O ile detale jak drewniane znaczniki, grawerowane zasoby, czy pewne mini dodatki są do przełknięcia, to już brak dodatkowych frakcji jest dla mnie nie do zaakceptowania.

Brak usprawnień
Wydawało mi się, że przy okazji zbiorczego wydania –  wydawnictwo pokusi się o usprawnienie pewnych wadliwych elementów, niespójności czy zaproponuje jaką kolwiek odświeżona formę jak podobnie miało to miejsce w Neuroshima Hex Rok Molocha. Tak się niestety nie stało, dalej drażnią stare przeskalowane ilustracje, brak spójnej kolorystyki frakcji w obrębie uniwersum Neuroshimy, czy odświeżenia pewnych grafik. Ultimate Edition to poprostu zbiór tego co zostało już wydane, bez jakichkolwiek usprawnień w obrębie grafiki. 

Wypraska
Jednym z selling point tego wydania jest zbiorcze pudełko z dedykowanym insertem, które niby zawiera dedykowane sloty na zawartość, ale nie do końca spełnia swoja rolę. Przede wszystkim, nie wszystkie żetony mają swoje dedykowane miejsca, dużą część z nich trzeba wrzucić do zbiorczego pojemnika. Ponadto po wypchnięciu żetonów z wyprasek w pudełku zostaje tak dużo przestrzeni, że przy próbie transportu – wszystkie karty wypadają z przegródek. Nie każdy wpadnie na pomysł, by wypraski włożyć pod insert. Brakuje tutaj plastikowej nakrywki na sekcje z kartami, tak jak zrobiono to przy modularnym zasobniku.

Werdykt

51 Stan jest grą ponadczasową, która sprawdzi się niemalże w każdym gronie. Przez lata była rozwijana i doczekała się łącznie czterech edycji, w tym całkowitego redesignu jakim był Master Set, a do którego powstało łącznie cztery dodatki. Genialność formy tego tytułu obrazują sprawnie najnowsze rozszerzenia, które w bardzo sprytny sposób udowadniają jak wiele da się wycisnąć z tej formuły, by zyskać nowe świeże doświadczenie. Sama gra w wersji podstawowej oferuje ogrom regrywalności, które dodatki potęgują do kwadratu. Cieszy zatem fakt, że po wielu latach gra doczekała się zbiorczego wydania, które za cenę znacznie niższą niż stanowiło by zdobycie tego wszystkiego z osobna – oferuje wydanie niemalże kompletne. Niemalże ponieważ niestety sugerując się nomenklaturą wersja “Ultimate Edition”, która została wprowadzona do sklepów nie zawiera wszystkiego co zostało do tej pory wydane. Jeżeli ktoś chce zawartość dodatkową – trzeba ją osobno dokupić, a jak na wydanie kompletne to jest to słabe zagranie.

Jednak, nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło – poza dodatkowymi frakcjami, cała ta dodatkowa zawartość w postaci mini-dodatków jest naprawdę nie warta zachodu, ponieważ to co w niej najlepsze to właśnie te duże rozszerzenia. Budzi to sporą kontrowersję i nie jest godne pochwały, ale w zamian cena jest znacznie niższa. Mini dodatki polecam tylko osobom, które bardzo mocno obgrały całą zawartość.

Dla osób posiadających już wersje Master Set, będzie to jedynie upgrade w postaci Big Boxa (i dodatków, jeżeli takowych nie posiadają). W kwestii jakości – nie ma, co się tutaj nad czym rozczulać – stoi ona na wysokim poziomie i nic się w tej kwestii nie zmieniło. Ultimate Edition jest skierowane głównie do nowych odbiorców, a Ci powinni się grą zainteresować, ponieważ jest ona jednym z najlepszych Tableu Buildierów w swoich rodzaju po tej stronie pustkowi i grą, w którą poprostu trzeba zagrać!

 

Jestem w tej dziurze od dziesięciolecia, widziałem jak Stan powstawał rękoma resztek ocalałych. To były ciężkie czasy, nie by teraz było łatwo… ale o Panie, wtedy to była istna katorga. Niczego nie mieliśmy, zdobywanie każdego zasobu było czasochłonne, nikt nie chciał wchodzić z nami w umowy. 51 Stan z czasem przemianowali na Master City, kiedy to w końcu dorobiliśmy się swojego, kiedy władze obalił Nowy Porządek Świata, a lud objął dowodzenie. Wydawało nam się, że to będzie świetlana przyszłość… ale nie spodziewaliśmy się  ataku Molocha, czy wojny stanowej o Ziemie Niczyje. Ale przetrwaliśmy, nowa władza została ustawiona, nowe mury postawione. Plotka niesie, że teraz żyjemy w Ultimate City – mieście, które przezwyciężyło i przezwycięży wszystko. Było warto patrzeć jak to miasto powstaje.

 

PS: Dziękuję wydawnictwu Portal za podesłanie kopii gry do recenzji.

 

Plusy
+ Zbiorcze wydanie z wszystkimi dodatkami
+ Poprawiona zbiorcza instrukcja
+ Nowy moduł wirtualnego przeciwnika (automa)
+ Dobrej jakości insert
+ 400 kart

Minusy
Brak całej dotychczasowo wydanej zawartości
Brak jakichkolwiek usprawnień
Karty wylatują z insertu


Klimat Fallout
Rodzaj Ekonomiczna
Mechanika Worker placement, Tableu Building
Liczba graczy   2-4
Czas gry 90-120 min
Wiek  14+
Info   Board Game Geek