Wpisy

Last Aurora: Kickstarter Exclusives – recenzja

Godząc się z faktem, że nasza ostatnia nadzieja na przetrwanie odpłynęła wraz z Aurorą, pogodziliśmy się że jedynie co nam pozostaje to samobójcza misja przedarcia się na południu w kierunku równika. 
Czytaj dalej

Lost Aurora: Project Athena – recenzja

Cała nasza nadzieja na ocalenia odpłynęła wraz z ostatnią Aurorą. Nie udało nam się dotrzeć na czas. Niestety obawiam się, że jedynie co nam w obecnej sytuacji pozostało to zmierzenie się oko w oko z naszym największym Nemesis – Atheną.
Czytaj dalej

Last Aurora – recenzja

Spełniły się największe obawy ludzkości – nastała kolejna epoka lodowcowa. Żadne powstania aktywistów oraz zielonych niczego nie wskórały, globalne ocieplenie oraz nieustająca eksploracja złoża naturalnego by zapełnić chciwość korporacji przyśpieszyła globalną katastrofę. 

Czytaj dalej

Fallout: Atomowe Związki – recenzja

Kiedy po po 22 października 2077 świat jaki znamy przestał istnieć, wszystko co kochaliśmy i z czym żyliśmy zostało zmiecione w popiół wraz z rozpoczęciem wojny nuklearnej, która w jeden dzień – przedefiniowała całą istotę istnienia. Nastąpił chaos. Czytaj dalej

Fallout: Nowa Kalifornia – recenzja

Tkwię na tym pustkowiu już od lat, brakuje mi żywności, ostatnie źródła wody zaczynają wysychać, okolica ucichła. Niegdyś chaotyczne i niebezpieczne pustkowie stało się ponownie wymarłe. Co za ironia. Zostałem tu sam… 

Czytaj dalej

Fallout Shelter – recenzja

Dzień dobry, tutaj Vault-tec! Jesteśmy tu, ze względu na Ciebie, by móc zabezpieczyć twoją przyszłość! Jesteśmy Vault-Tec – czołowym deweloperem najnowocześniejszych podziemnych schronów przeciwatomowych! Zwał jak zwał – Krypt, w których możesz przeczekać wszystkie koszmary nuklearnej zagłady!

Czytaj dalej

Moonshiners of the Apocalypse – recenzja

No więc… na czym to ja skończyłem? Ah tak, gaworzyliśmy o Apokalipsie albo jak kolwiek chcesz to cholerstwo nazywać. Cóż, nikt nie ma pojęcia co się stało, nie z całą pewnością bynajmniej. Niektórzy mówią że tą plagę zapoczątkowali cholerne czerwone karki i ich te widma, duchu przodków! Niektórzy twierdzą, że to kara boska za ograbienie ich z ziem. A ja? Cholera, sam już nie wiem… jeżeli chodzi o mnie to uwielbiam tą jedną historyjkę o zmutowanych karaluchach!

Czytaj dalej

Martwa Zima: Długa Noc – recenzja

Minęło cztery miesiące od kiedy te szczury mnie wygnały. Było to równoznaczne z egzekucją. Nikt nie wierzył w to, że uda mi się przetrwać. Łącznie ze mną. A jednak, ale jestem tu – żywy. Po tygodniach wędrówki natrafiłem na opuszczone więzienie – tak mi się wtedy wydawało.

Martwa Zima: Gra Rozdroży – recenzja

Wędrujemy od dwudziestu ośmiu dni. Wygłodniali. Zmarznięci. Zdesperowani. Do tej pory nie dociera do mnie to czego byłem świadkiem. To czego jestem świadkiem! To jest jakaś paranoja. Gdyby nie podświadomy instynkt przetrwania, zapewne leżałbym teraz gdzieś sztywny z rozerwanymi flakami. 

Fallout – recenzja

Przemierzając pustkowia, brodząc po kanałach metra, czy ukrywając się na prywatnych posesjach przed zarazą zombie, nieraz zastanawiałem się, czy to już koniec? Czy świat się naprawdę skończył, czy to brak prądu i komunikacji, dostępu do środków transportu – odciął nas od informacji. Co się stało z Ameryką? 

Czytaj dalej

Neuroshima Hex 3.0 – recenzja

Kolejny dzień w korpusie Posterunku, kolejne nudne popołudnie w oczekiwaniu na coś. Coś, co ma się zdarzyć. Pada deszcz, pierwszy raz od miesięcy. Góra dostała cynk od szpiegów Nowego Jorku, że lada dzień Moloch wypuści kolejną falę maszyn, ponoć to coś szczególnego. Brakuje nam żywności i wody. A my siedzimy w oczekiwaniu. Rozkaz to rozkaz. Wszystko zaczęło się od tego, kiedy snajperzy wypatrzyli dziwną maszynę Molocha kroczącą samotnie od terenów Neodżungli, cała była splątana pnączami — poruszała się nadzwyczajnie szybko jak na te zakute puszki. Niedługo po tym jedna z farm w Teksasie została całkowita przejęta przez pnącza Neodżungli. Insekty nigdy się tak daleko nie zapuszczali. Kazali nam to zbadać. Bzzz z zz…

Metro 2033 – recenzja

Stukot ciężkiego mechanizmu zatrzasną za mną mosiężne wrota, pomieszczenie wypełniło się kurzem i mgłą. Upadłem. Nastała cisza, lecz w głowie wciąż słyszałem szalone terkotanie dozymetru. Powróciłem z powierzchni ledwo żywy, oby było warto. To był ciężki dzień. Zemdlałem.